Nowe

Fani


Inne Stambuł

Published on Grudzień 18th, 2013 | by Antoni Styrczula

3

MÓJ BRAT – MUZUŁMANIN

minarety blue mosc_1_225Wyobraź sobie taką sytuację. W radiu, gdzieś w Algierii, Iraku czy Iranie albo innym kraju muzułmańskim, słyszysz jak prowadzący audycję opowiada dowcipy o pijanych Polakach. Wkurzyłoby cię to? Zabolało?
Jasne, że tak. Może nawet puściłbyś „wiąchę” o „brudnych Arabach, których Zachód musi ucywilizować”.
Tego co za chwilę przeczytasz nie musisz sobie wyobrażać, bo to się naprawdę wydarzyło. Kilka dni temu, w paśmie porannym RMF FM dwójka prowadzących opowiadała sobie dowcipy o strojeniu choinki.
Jeden z nich brzmiał tak – „Można ubrać choinkę po islamsku, w bomki”.
Śmieszne? Dla ciebie może nie, ale dwaj prowadzący zarechotali z tego „żartu” jak żaby w bagnie. Powiesz, to tylko durny dowcip, dwóch głupich dziennikarzy. Można i tak to potraktować zwłaszcza, że podobnych w Internecie, po polsku jest wiele. Jak choćby ten – „Tylko eksplozja dobra może odmienić świat – powiedział papież. Eksplozja? Dobra! Odpowiedzieli muzułmanie”. Można też spojrzeć na to zjawisko jako przejaw niechęci a wręcz wrogości do islamu i jego wyznawców. Kolejny fałszywy stereotyp utrudniający zrozumienie i porozumienie pomiędzy „nami” a „nimi”.
Zapytam cię więc, co ty wiesz o Awicennie, wielkim filozofie, poecie i lekarzu muzułmańskim albo o Al -Chuwarizmim, twórcy podstaw algebry?
Zapytam cię, czy wiesz, że to muzułmańscy uczeni przyswoili dla Zachodu osiągnięcia matematyki indyjskiej, a przede wszystkim dziesiętny system zapisu liczb zwanych dziś na ich cześć, arabskimi? Odpowiesz zapewne – tak może było w przeszłości ale dzisiaj – po ataku na nowojorskie WTC w 2001 – trzeba postrzegać muzułmanów jak „ciemnogród” dążący do zniszczenia naszej cywilizacji. Muzułmanie to terroryści, którzy nam zagrażają i jest ich w Europie coraz więcej – dodasz.
Odpowiem ci na to, że dla nich, my ludzie Zachodu, jesteśmy przedstawicielami cywilizacji śmierci, opartej na materializmie, wyzysku i braku zrozumienia dla uniwersalnych wartości islamu.
My pamiętamy zamach terrorystyczny na WTC. Tysiące niewinnych ofiar. Ich pamięć historyczna sięga dalej, do zdobycia Jerozolimy przez krzyżowców, kiedy zginęły dziesiątki tysięcy jej muzułmańskich mieszkańców. Pamiętają dobrze, także wszelkie upokorzenia jakie zadał im Zachód: w Palestynie, Iraku, Iranie, Afganistanie i innych krajach islamskich. Identycznymi łzami jak matki i ojcowie zabitych w WTC, płaczą matki i ojcowie dzieci zabitych w amerykańskich bombardowaniach w Afganistanie, Iraku czy Libii.
Krew i łzy nie mają narodowości. Tylko, że „na scenie świata my, ludzie Zachodu, jesteśmy jedynymi bohaterami i jedynymi widzami, tak więc w naszych telewizorach i gazetach widzimy jedynie nasze racje, czujemy nasz ból.”(T.Terzani, „Listy przeciwko wojnie”).
A chodzi o to, abyśmy poznali ich racje i zrozumieli ich ból tym bardziej, że w Europie jesteśmy już sąsiadami.
Wiem, że trudno pojąć islam, ogromną i niepokojącą religię z historią pełną okrucieństw i krwi (zresztą podobnie jak w chrześcijaństwie).
Nie mamy jednak wyjścia, jeśli nie chcemy się nawzajem pozabijać. Może najwyższy czas by wzajemnie się poznać?

Tags:


About the Author

Antoni Styrczula

Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.



3 Responses to MÓJ BRAT – MUZUŁMANIN

  1. Adela lat 73 says:

    Trzeba się poznać. Np. prawdziwą gwiazdą astronomii był Uług Beg (http://pl.wikipedia.org/wiki/U%C5%82ug_Beg), który w wielu krajach uważany jest za większego uczonego od Kopernika.

    A co do żartu, to odgrzewane kotlety. Ja pamiętam wersję, że ciocia IRA życzy bombowych świąt. I tego żartu bym wielce nie negowała, bo jest to rodzaj oswajania zła, na co nieświadomie pozwoliło sobie dwóch głupkowatych smyków.

  2. andrzej says:

    poprawka, Naser wiedział, że jestem niewierzący, na tematy religijne również rozmawialiśmy bez zacięcia. Kiedy mówiłem muzułmanom, że jestem niewierzący, nie było żadnej reakcji, ot tak, jakbym mówił, że na imię mam Andrzej. Nikt nie pomyślał nawet, że „nie mam fundamentu moralnego” co nie raz w Polsce usłyszałem.

  3. andrzej says:

    Byłem 3 lata w Iraku. Spotkałem tam w sumie dwóch fundamentalistów religijnych. Obaj pochodzili z Częstochowy, młodszy z nich miał 23 lata, ksywkę „Medalik” . Przez ok 1,5roku miałem pomocnika, 22letniego Pakistańczyka, muzułmanina o imieniu Naser, wieśniaka z głębokiej prowincji. Wykształcenie na poziomie podstawowym plus, 8miesięczny kurs elektryki. Przekonałem go wspólnie z egipskim inżynierem, że w jego wieku najważniejsze jest zdobywanie wiedzy. Chłonął wiedzę jak gąbka, co było robić na pustyni? po pół roku odróżniał nie tylko prąd stały od zmiennego, ale rozumiał zasadę funkcjonwania silnika asynchronicznego, synchronicznego, nie miał problemów z wartością chwilową czy przesunięciem fazowym wtedy, kiedy polski technik miał problemy z przeliczeniem stopni Celsjusza na Fahrenheita. Kiedy z powodu konfliktu pomiędzy Irakiem a Pakistanem musiał opuścić Irak, płakał żegnając się ze mną powiedział, że jestem jego drugiego OJCEM ( miałem wtedt 34 lata). Czy którykolwiek chrześcijanin powiedziałby coś takiego muzułmaninowi czy niewierzącemu? – Naser wiedział, że jestem niewierzący?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zabezpieczenie *

Back to Top ↑