Zapomniany bohater?

Azja w 1905 roku. Źródło: wikipedia.org

Wielką Grą historycy nazywają rywalizację Imperium Rosyjskiego i Brytyjskiego w XIX wieku o wpływy w Azji Środkowej. Miała ona głównie charakter dyplomatyczny, ale też wojskowy i szpiegowski. Toczyła się przede wszystkim na terenach obecnego: Iranu, Afganistanu, Pakistanu, a nawet Tybetu.

Zakończyła się porozumieniem brytyjsko-rosyjskim, które na dekady podzieliło strefy wpływów w Azji Środkowej.  I trwa nadal choć zmienili się jej uczestnicy. Imperium Brytyjskiego już nie ma, ale jest Rosja Putina, która marzy o powrocie do imperialnej potęgi z czasów carskich. Pewną rolę odegrał w niej polski szlachcic z Wilna (1808-1839), Jan Prosper Witkiewicz zwany potem Iwanem Wiktorowiczem Witkiewiczem. I o nim jest ta historia.

Geneza  – Tylża 7 lipca 1807 roku

Na znanym obrazie Adolphe’a Roehna Pokój w Tylży na zacumowanej na środku Niemna barce cesarz Napoleon Bonaparte oczekuje na swego gościa. Cara Aleksandra I. Ma za sobą wielki namiot ozdobiony monogramem N oraz cesarskim godłem. Jest rozluźniony i pewny siebie, bo to on ma wszystkie atuty w ręku. Dwa tygodnie wcześniej jego Wielka Armia pokonała pod Frydlandem rosyjskie wojska (14 VI 1807 r.).

Pokój w Tylży. Źródło: galeriadas.pl

Jednak nie chce upokarzać cara. Chce go zrobić swoim sojusznikiem przeciwko Wielkiej Brytanii. Zbliżającego się, na łodzi, do barki cara Aleksandra I malarz przedstawia w kornej, wręcz uniżonej postawie. Z kapeluszem w prawej dłoni. Efektem spotkania jest Traktat z Tylży przewidujący m.in. utworzenie Wielkiego Księstwa Warszawskiego.

Ale jest coś jeszcze. Tajne klauzule określające plan rosyjsko-francuskiego ataku na Indie. Perłę w koronie Wielkiej Brytanii. Zgodnie z tymi klauzulami, Francuzi mieliby ruszyć na Indie przez Persję, a Rosjanie przez Afganistan. I nikt by się o nich nie dowiedział, gdyby nie pewnie niezadowolony bojar, który na polecenie Anglików ukrył się w wodzie, pod barką. Szczękając zębami z zimna nasłuchiwał bacznie, co imperatorzy knują przeciw Albionowi. I kiedy się już nasłuchał nadał pilny list do Londynu, w którym o wszystkim opowiedział swym mocodawcom.

Półtora miesiąca potem wywiad brytyjski znał już wszystkie, tajne szczegóły porozumienia. Ostrzegł w Indiach tamtejszego gubernatora i wszystkie państwa pomiędzy Persją a Indiami o grożącym im niebezpieczeństwie. Napoleona pokonano pod Waterloo i wydawać by się mogło, że tajny pakt umarł śmiercią naturalną. Może we Francji, ale w Rosji car wciąż ostrzył zęby na Azję Środkową: Bucharę, Chiwę itd. I nie zamierzał z niej zrezygnować.

Początek Wielkiej Gry

Jest październik 1837 roku. Sporne pogranicze persko-afgańskie. Porucznik brytyjski Henry Rawlinson dostrzega zbliżający się oddział Kozaków. Decyduje się podążyć za nimi. Znajduje ich biwakujących nad małą rzeczką. Dostrzega dowódcę, którym potem okazał się Witkiewicz i próbuje go zagadnąć, ale ten nie rozumie, ani po persku, ani po francusku.  Jedynie coś mówi po rosyjsku i w jednym z dialektów tureckich.

Dost Mahommed Chan. Źródło: kresy.pl

Jak potem napisał we wspomnieniach – oficer rosyjski  był lekkiej budowy ciała, bardzo jasnej cerze, promiennych oczach i żywym spojrzeniu. Rawlinson nie wie jeszcze, że ma przed sobą arcyszpiega wysłanego przez cara na rozmowy z Dostem Mohammadem Chanem. Afgańskim władcą z rodu Barakzai, który zdetronizował poprzednika, króla Szacha Szudżę z rodu Sadozai. Car chce zawrzeć z nim traktat zdobywając w ten sposób przyczółek w Afganistanie, czego tak bardzo obawiają się Brytyjczycy.

Anglik wyrusza do obozu szacha Persji w Niszapurze, by zasięgnąć języka. Tam po raz drugi spotyka Witkiewicza. Jest on tam znany jako Omar Bej, muzułmanin, sunnita. Otoczenie szacha go podziwia, bo doskonale mówi po persku i potrafi wyrecytować z pamięci cały Koran. Panowie chwilę ze sobą rozmawiają. Potem Rawlinson jedzie do  Teheranu, by o wszystkim opowiedzieć swoim przełożonym.

Spełnia się najgorszy sen Brytyjczyków. Rosjanie, od północy , próbują zagrozić Indiom i przejąć dochodowe szlaki handlowe z Indii do Europy. Witkiewicz udaje się do Kabulu, gdzie prawie  pozyskuje Dosta Mohammada jako sojusznika Rosji  obiecując wojskową pomoc , pieniądze i uzbrojenie przeciw Persom. Car jednak nie zamierza dotrzymać danej przez Witkiewicza obietnicy. O czym Witkiewicz dowie się dopiero po powrocie do Rosji .

Tragiczny los Witkiewicza

Jan Prosper Witkiewicz. Źródło: pinkwart.pl

Urodził się w Wilnie w 1808 roku, w szlacheckiej rodzinie o patriotycznych tradycjach. Już w szkole średniej zakłada wraz z kolegami tajną organizację Czarni Bracia, zamierzającą walczyć z rosyjskim okupantem. Jednak wpada. Jego wraz z pięcioma kolegami aresztowano, pozbawiono szlacheckich tytułów i zesłano do kilku twierdz na kazachskim stepie.  W sołdaty bez prawa do awansu. Ma wtedy 16 lat zaledwie.

Z czasem pogodził się z losem. Odsłużył 10 lat w randze szeregowca  w guberni orenburskiej. Nauczył się różnych dialektów tureckich. Dużo czytał. Głównie o stepie i podróżach badawczych. To zwróciło uwagę komendanta twierdzy w Orsku nad Uralem, który dał mu posadę guwernera swoich dzieci.

W 1829 roku do Orska zawitał Alexander von Humbolt. Któregoś dnia zobaczył na stole swoją książkę o podróżach po Ameryce Łacińskiej. Na jego pytanie do kogo należy, odpowiedziano mu, że do młodego Polaka. Humbolt zapragnął go poznać. Służył mu najpierw za tłumacza w czasie wypraw na step. Potem jeździł już sam z różnymi misjami. I zaczął powoli robić karierę w machinie rosyjskiego imperium, którego tak nienawidził od dziecka. Awansował na kapitana.

Dwukrotnie wyprawiał się do Buchary z tajnymi misjami. W Kabulu wymanewrował swego brytyjskiego rywala, Alexandra Burnesa, lecz gdy przełożeni unieważnili zawarte przez niego układy, a Brytyjczycy najechali na Afganistan, wrócił do Sankt Petersburga. Tam, rankiem 8 maja 1839 roku , w pokoju na ostatnim piętrze Pensjonatu Paryskiego znaleziono mężczyznę po 30-tce – Witkiewicza.

Wiele wskazywało na to, ze zamknął się od wewnątrz i palnął sobie w łeb. Zostawił tylko krótki list jak rozdysponować jego majątek i uregulować długi. Nie było w nim nic więcej. Pożegnania z rodziną , przyjaciółmi. Powodów samobójczej śmierci. Niektórzy twierdzili potem, że to nie było samobójstwo, ale morderstwo brytyjskiego wywiadu.

Jest jeszcze druga  wersja. Podobno w wieczór przed śmiercią odwiedził Witkiewicza znajomy z Wilna. Niejaki Tyszkiewicz. Naurągał mu, że się sprzedał Moskalom, że został zdrajcą. Kiedy Tyszkiewicz skończył, zgnębiony Witkiewicz zbladł jak ściana i wyszeptał – Tak zdrajca. Do diabła z tym wszystkim. Spalił papiery. Wyjął pistolet. Jego lufę wsunął w usta i pociągnął za cyngiel. Dla niego Wielka Gra już się skończyła.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zabezpieczenie *