Nowe

Fani


Inne IMG_samotnosc_1_1

Published on Sierpień 29th, 2017 | by Antoni Styrczula

0

Samotność

Czesław Śleziak, zmagający się też z chorobą nowotworową, umieścił na profilu fejsbukowej grupy „Drugie życie po raku” następujący wpis – „Tam w poczekalniach …Centrum Onkologii kolejny raz doświadczyłem jak ludzie wobec choroby nowotworowej zostają sami z sobą mimo, że wokół są najbliżsi. Jeśli są”.

Znam to uczucie, choć w moim przypadku jest to samotność podyktowana świadomym wyborem wynikłym z niewyrażalności tego co czuje ktoś realnie zagrożony śmiercią i niemożności przełożenia tego na język ludzi zdrowych. Bo co mam im odpowiadać, kiedy pytają – „jak się czujesz ?”.

Mogę im odpowiedzieć, że dobrze albo fatalnie. Banalne. Opisać, że boli mnie tu czy tam. Banalne. Opowiedzieć o zabiegach, lekach, planowanych terapiach itd. Banalne. Zasygnalizować potrzeby albo ich brak. Banalne.

Muszę używać prostych, zrozumiałych dla nich słów, bo tylko takie są w stanie zrozumieć. Nie dlatego, że nie chcą, ale dlatego, że żyją w świecie równoległym, który na poziomach poznawczym i emocjonalnym diametralnie różni się od świata osoby dotkniętej chorobą nowotworową.

Jak bowiem przełożyć na ich język, że „ze strachu krzyczy każda komórka mojego ciała” lub wytłumaczyć, tak by zrozumieli, jak bardzo czasami bolą mnie ich słowa. Nie chodzi o treść, ale sam dźwięk wypowiadanych słów raniących słuch i świadomość. Każde słowo jest jak igła wbijana w ciało. Wywołuje potworny ból i już nie chcesz by, ktokolwiek cokolwiek mówił.

Wiem, że czynią to, zwłaszcza najbliżsi, z troski, ale jak – nie dotykając ich – powiedzieć im, żeby już przestali mówić? Kiedy im to mówisz, czują , że ich odpychasz i jeszcze bardziej ich to boli. Podwójnie, bo z jednej strony martwią się o mnie i chcieliby mi pomóc, z drugiej, bo czują, że nie mają wstępu do mojego świata.

Bardzo też często w komunikacji z rodziną muszę stosować specyficzną autocenzurę. O wielu rzeczach nie mówię lub mówię niewiele, bo zdaję sobie sprawę, że wszystko co powiem wywołuję określone reakcje emocjonalne. Raz jest to gniew. Innym razem złość czy strach. Powstaje błędne koło, swego rodzaju komunikacyjna pętla. Ja przestaję mówić. Rodzina, przyjaciele, znajomi myślą, że ich wykluczam. Czują się odtrąceni i mają do mnie o to pretensje.

Dlatego uważam, że samotność chorego dotkniętego chorobą nowotworową jest immanentną cechą procesu chorobowego. Czasami – jak ja – wybiera ją świadomie. Niekiedy dzieje się to podświadomie. Chory sam się wyłącza przytłoczony nadmiarem informacji, skrajnych emocji czy innych bodźców zewnętrznych.

Wtedy – i jest to mój apel do zdrowych – uszanujmy to. Nie zadręczajmy chorego naszą paplaniną. Ponawianymi co chwilę pytaniami – „a jak się czujesz?”. Przecież można komunikować się niewerbalnie. Wystarczy uśmiech, dotyk, przytulenie, współodczuwanie. Dzięki nim, chory wie, że jesteście z nim .

c.d.n.

Tags:


About the Author

Antoni Styrczula

Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.



Back to Top ↑