Łukaszenki gry z Moskwą

Jeśli trzeba będzie padnę w Moskwie na kolana, aby tylko wcielono Białoruś do Rosji  – prezydent Alaksandr Łukaszenka w czasie kampanii wyborczej na urząd prezydenta w 1994 roku.

Wczesnym świtem, 30 marca 1996 roku kolumna prezydencka wyruszyła z Warszawy do Wiskul (Wiskuli biał.) na spotkanie z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką. Siedząc w aucie byłem pełen obaw co do przebiegu i rezultatów rozmów z białoruskim przywódcą. Podobnie zresztą jak Aleksander Kwaśniewski. Jeszcze kilka dni przed wyjazdem miał  wątpliwości, czy jest on gotów na konstruktywny dialog i wysłuchanie polskich sugestii dotyczących demokratyzacji życia politycznego na Białorusi i wyboru prozachodniej opcji. Uważał jednak, że Białorusi nie należy izolować na arenie międzynarodowej, bo to tylko wpychałoby ją w ramiona potężniejszego, wschodniego sąsiada. Moskwy.

Podobny kierunek tzw. krytycznego dialogu był kontynuowany potem przez polską dyplomację. Sprowadzał się on z grubsza do stanowiska, że nie można zrywać relacji z tym krajem, ale należy je podtrzymywać na maksymalnie niskim poziomie, wiceministrów i dyrektorów departamentów  oraz wspierać tamtejszą opozycję. Z nią również chciał się spotkać, ale w tej kwestii, administracja Łukaszenki do końca robiła uniki i zwodziła polską stronę. Sprawa, jak się już na miejscu  okazało, wisiała na włosku do ostatniej chwili. Administracja Łukaszenki do końca je blokowała, ale ostatecznie, na skutek wyraźnego nacisku Kwaśniewskiego, takie spotkanie  doszło  do skutku.

Kilkanaście kilometrów przed Białowieżą nawierzchnię lokalnej drogi pokrywała gruba warstwa śniegu. Samochody prezydenckiej kolumny z trudem  pokonywały ostre zakręty, unikając czołowego zderzenia z ponad metrowymi zwałami śniegu usypanymi przez pługi na jej poboczach. Pokonanie krótkiego, dwudziestokilkukilometrowego odcinka zajęło jej ponad pół godziny. Wreszcie zobaczyłem białą fasadę pałacyku w Wiskulach, gdzie miały odbyć się rozmowy.

Pałacyk w Wiskulach

Został wybudowany w pod koniec lat 60-tych z polecenia Chruszczowa, który podczas polowania z jugosłowiańskim przywódcą, Josipem Broz Tito, stwierdził, że nie ma gdzie, w godnych warunkach, przenocować swego gościa. Architektonicznie reprezentuje tzw. styl moskiewski, zaś jego wejście celowo przypomina to do gmachu Dumy Państwowej w Moskwie. To właśnie w nim w dniach 7-8 grudnia 1991 roku przywódcy: Białorusi – Stanislau Szuszkiewicz, Ukrainy – Łeonid Krawczuk oraz Rosji – Borys Jelcyn przypieczętowali w tzw. układzie białowieskim, koniec ZSRR i powstanie Wspólnoty Niepodległych Państw.

Spotkanie rozpoczęły rozmowy w cztery oczy obu prezydentów. Ochrona Łukaszenki  z jej szefem na czele, wielkim jak szafa i ponurym jak jesienna słota, zabraniała członkom  polskiej delegacji wstępu do pokoju, gdzie rozmawiali. Nawet Jan Wojciech Piekarski, ówczesny szef polskiego protokołu nie miał prawa wstępu. Po chwili okazało się, że strefa zero obejmuje także toaletę, co przysporzyło nam dodatkowych problemów, bo fizjologii się nie oszuka.

Rozmowa bez świadków obu przywódców trwała może godzinę. Po niej, po krótkiej przerwie,  przyszedł czas na rozmowy plenarne. Rozpoczął je Łukaszenka, który uderzając pięścią w stół, tubalnym głosem pokreślił, że to przy nim zlikwidowano ZSRR. – Choć mnie osobiście, trochę tego żal, bo wtedy rozpadła się nasza wielka rodzina bratnich narodów – dodał.

Po tych słowach miałem wrażenie jakbym usłyszał sowieckiego aparatczyka, a nie przywódcę niepodległego państwa. Następnie Łukaszenka długo się rozwodził nad planowanym na 2 kwietnia podpisaniem porozumienia o stowarzyszeniu Rosji i Białorusi, które 8 XII 1999 roku przekształciło się ostatecznie w Państwo Związkowe Rosji i Białorusi. Argumentował ten krok wspólnotą historii i interesów obu narodów oraz konicznością zacieśnienia współpracy politycznej, gospodarczej i militarnej. Zwłaszcza ta ostatnia – w świetle jego słów –  była dla Łukaszenki chyba najistotniejsza.

– My rozumiemy, że Polska chce być w NATO, taka jest wola zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa, ale musicie nas też zrozumieć. 90 % Białorusinów nie chce jego rozszerzenia o Polskę, Litwę , Łotwę i Estonię. Po wejściu do NATO jego czołgi będą stały na naszej granicy. Już tak zresztą jest  – stwierdził. Na dowód pokazał mapę z rozlokowaniem polskich jednostek pancernych przy granicy z Białorusią.

– Niepokoi mnie to zwiększenie liczby waszych czołgów i sprzętu zmechanizowanego na kierunku białoruskim. My tego nie robimy. Zmniejszyliśmy stan liczebny naszych jednostek o 20 %. Broń taktyczna została wywieziona z Białorusi. Broń strategiczna będzie zniszczona do końca tego (1996 r. przyp. red .) roku. Kto nas obroni przed ewentualną agresją NATO? My sami jesteśmy za słabi. Możemy się obronić tylko wspólnie z Rosją – dodał.

– Ale stowarzyszenie Białorusi z Rosją gwarantuje obu stronom zachowanie suwerenności, choć przyznaję, jesteśmy uzależnieni od niej przede wszystkim w sprawach ekonomicznych i gospodarczych. Przede wszystkim od dostaw ropy i gazu. Poza tym, Rosja jest największym rynkiem zbytu dla  naszych produktów. I to po dobrej cenie. Tylko nasz wschodni sąsiad jest nam w stanie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i militarne – skwitował swój długi wywód uzasadniający ściślejszą integrację Mińska i Moskwy.  Zadeklarował ponadto, że będzie wypełniał wszystkie swoje zobowiązania wobec mniejszości polskiej na Białorusi, co jak się później okazało, było deklaracją bez pokrycia.

Wyjeżdżałem z Wiskul z przekonaniem, że Łukaszenka wierzy w to co mówi i nie widzi dla integracji z Rosją innej alternatywy choć i wtedy i potem, Polska próbowała mu uzmysłowić , że pociąg jedzie nie tylko do Moskwy, ale może też jechać do Europy. Obranie tego drugiego kierunku wymagałoby jednak  od niego demokratyzacji państwa, reform gospodarczych oraz  przestrzegania praw obywatelskich. Sfałszowane referendum z listopada 1996 roku, które pozwoliło mu przedłużyć kadencję o półtora  roku pokazało, że nic z tego nie zrozumiał. Albo nie chciał zrozumieć. Podejrzewam, że zależało mu i zależy wyłącznie na utrzymaniu się przy władzy.

dla belsat.eu

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zabezpieczenie *