Sunliurfa

Edessa – miasto świętych karpi

Miejscowi uważają je za święte, bo wierzą, że są potomkami ryb ukochanych przez proroka Abrahama, którego grota narodzin znajduje się nieopodal stawu. Twierdzą, że każdy kto by spróbował ich mięsa, by oślepł.

Urfa Balikligöl, Turcja

Obserwowałem święte karpie kilka godzin. Kłębiły się w stawie. Plątanina płetw, ogonów i grzbietów. Chciwe żeru, otwierały szeroko pyski, by pochwycić wrzucany do wody pokarm. Zioła,  kupowane u siedzących na brzegu sprzedawców. Niektóre, powolne  miały widoczne na grzbietach ugryzienia. Inne, śmigały w wodzie jak błyskawica. Święte karpie z Sanliurfy w Turcji. Dawnej Edessy.

Według jednej z islamskich legend prorok Abraham urodził się w grocie na górze z cytadelą i leżał ukryty przed wzrokiem jej kasztelana, Nimroda Myśliwego. Jednak Nimrod go odnalazł. Postanowił, wykorzystując dwie pogańskie kolumny akropolu jako katapulty, wystrzelić niemowlę w palenisko  u podstawy wzgórza. Wtedy Bóg dostrzegając, że jego plan wobec ludzkości może zostać zagrożony, wkroczył do akcji i zamienił palenisko w staw pełen ryb. Karpie posłuszne boskiemu poleceniu, skupiły się, by utworzyć coś na kształt ratunkowej tratwy. Pochwyciły dziecko i zaniosły na brzeg. Ojciec Ludzkości z wdzięczności za ocalenie poprzysiągł, że każdy kto zje, którąś z tych ryb, oślepnie. Tyle legenda, choć jest ich kilka wersji. Z biblijną historią o Nemrodzie, który pojawia się co prawda w Biblii, ale po potopie, legenda ma niewiele wspólnego. Opowieść jest zapewne zlepkiem przekazów z Biblii i Koranu.

Co do Abrahama, to Księga Rodzaju dosyć szczegółowo opisuje jego wizytę w Harranie odległym od Sanliufry o jakieś 40 kilometrów. Główny staw ze świętymi rybami to prostokątny basen. Jest zasilany przez własne źródło. Wzdłuż jego brzegów przechadzają się tłumy turystów i pielgrzymów, z których wielu robi sobie pamiątkowe selfie z karpiami w tle. W parku pełnym morw, cyprysów i wierzb okalającym staw, zakochane pary na ławkach  ściskały się za ręce. Rodziny, najczęściej z czeredą dokazujących dzieci, podskubywały kolby gotowanej kukurydzy albo pistacjowe orzeszki, z  których łuski tworzyły na parkowych chodnikach grube, trzeszczące pod stopami, dywany. I tylko te stawy łączą dzisiejszą, muzułmańską teraźniejszość z chrześcijańską przeszłością.

Şanlıurfa, Turcja

Kiedyś było to miasto graniczne. Tygiel narodowości, religii i języków. Miejscem styku Zachodu ze Wschodem. To tędy, z Bizancjum do Presji, szły karawany wielbłądów objuczonych złotem i papierem welinowym. W odwrotnym kierunku wędrowały indyjskie przyprawy, chiński jedwab i azjatyckie dziewczęta, jako niewolnice. Ale nie tylko towary przemierzały handlowy szlak przez Edessę. Także nowe idee.

Chrześcijaństwo dotarło tu już na rok przed śmiercią Jezusa. Według historyka Euzebiusza, mający w niej stolicę swego królestwa król Abgar V usłyszał o Mesjaszu z Nazaretu od edesseńskich Żydów. Korespondował z Nim i tuż przed Jego śmiercią przyjął chrześcijaństwo. Już pod panowaniem Bizancjum Edessa stała się wielkim tyglem z najdziwniejszymi herezjami i egzotycznymi doktrynami gnostycznymi pochodzącymi z Persji i Indii.

W VI wieku naszej ery w Edessie rezydowało trzech nestoriańskich patriarchów mających właśnie w Persji swoje siedziby. Odwiedzający Edessę byli przerażeni ogromną liczbą chrześcijańskich sekt. Być może zadawali sobie pytanie, jak można wyznawać chrześcijaństwo na tak wiele, różnych sposobów. Trudno się temu dziwić, bowiem każda z cywilizacji i dynastii zostawiała w niej swój ślad. Nie tylko materialny. Byli tu Macedończycy (Aleksander i diadochowie), Persowie, Arabowie, Bizantyńczycy, Turcy Seldżuccy. W latach 1098 do 1144 roku istniało Hrabstwo Edessy, którym władali krzyżowcy. Ostatecznie, w 1637 roku, miasto na stałe weszło w skład Imperium Osmańskiego i jego następczyni, Republiki Tureckiej.

Podwójne kolumy
Podwójne kolumny, Şanlıurfa

Od stawów, przez bazar poszedłem do meczetu Ulu Cami przerobionego za czasów Saladyna z prawosławnej katedry. Dziś pozostało z niej niewiele. Podstawa minaretu, kilka fragmentów wschodniej ściany. W Edessie nie ma już czynnych cerkwi. Niektóre zamieniono na sale konferencyjne, meczety. Inne na magazyny. Jeszcze inne zburzono. Od czasów I wojny światowej nie istnieje już w niej społeczność chrześcijańska. Pozostało zaledwie kilkadziesiąt rodzin. W 1915 roku w ramach kampanii Turcja dla Tuków  gubernator Sanliurfy rozpoczął deportację Ormian i Suryani (Syryjczycy – wyznawcy Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego). Zbierał ich w grupy i wyprowadzał – od strażą – żołnierzy nieregularnego wojska  na pustynię, gdzie ich mordowano w bestialski sposób. Ci co przetrwali masakrę, wyemigrowali .

Wieczorem wspiąłem się do górującej nad miastem cytadeli ze słynnymi dwoma kolumnami, które posłużyły Nimrodowi za katapultę. Na fiołkowym niebie wyraźnie odznaczały się, podświetlone na zielono, sylwetki setek minaretów. Nagle, z niewielkimi odstępami czasowymi, ze wszystkich rozległ się adhan. Głębokie, nosowe – Allaaaaahu Akbar.

Powiązane wpisy:

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zabezpieczenie *